Translate

wtorek, 6 czerwca 2017

Z WIZYTĄ: La Jacquemard w Taninges




Witam. Nie mam teraz za dużo czasu na wpisy, ale niedawno dostałem od Krzyśka tak srogie materiały, że nie było wyjścia. Zostałem zmuszony do odłożenia na chwilę ślubnych spraw i zasiąścia przed kompem w celu przygotowania niniejszego wpisu. Zdjęcia przedstawiają park maszynowy przez 21 edycją rajdu samochodów zabytkowych La Jacquemard w południowej rejonie Francji Rhône-Alpes, a zatem u podnóża Alp. Le oczopląs powoduje głownie dobór le pojazdów - zobaczycie sporo samochodów francuskich, których na naszych zlotch/rajdach jest jak na lekarstwo, albo nawet wcale. Alpiny, Renault 5 Turbo, Bugatti, Simki itd. Będzie nawet DS w kabriolecie! Każdemu miłośnikowi samochodów oczy potoczą się po ziemi, a co stanie się z tymi, którzy wielbią motoryzację francuską to ja już doprawdy nie wiem - wchodzicie na własne ryzyko. Jeśli coś popieprzyłem z pisownią to proszę mnie opieprzyć w komentarzach, ale to jest dla mnie zupełnie nieznany język. A teraz już samochody.

Zaczynamy na wyścigowo, czyli od Bugatti Type 35


Simca 1000 Rallye 2 z lat 1976-1978
Pod klapą silnik o pojemności 1294 ccm, czyli wyjściowo posiadała około 82 KM
Jowett Jupiter - ostatnie auto tej angielskiej marki

Ale fajny zestaw
Matra-Simca Bagheera S
Niezły tyłeczek

Acz R5 Turbo też ma się czym pochwalić
Były aż dwa. Piszę "aż" bo wyprodukowano zaledwie 3167 sztuk



Nie muszę chyba dodawać, że to wczesne 2CV AZU bardzo przypadło mi do gustu







Renault 8 Gordini. Zapewne oryginał, bo z repliką nikt by się tu raczej nie pokazywał

Renault 4CV


Pierwsza A310-tka jaką dla Was mam. Obfite spoilerowanie wskazuje na jakąś późniejszą wersję V6, ale to na pewno nie Pack GT




8 Citroenów ID/DS na jednym zdjęciu - pięknie

Simca 1200S - kiedyś strasznie "chorowałem" na to auto. To była dla mnie taka lepsza Skoda 110R Coupe

Alpine A110. Przy okazji widać jakie to malutkie auto. Stojący obok Austin-Healey 3000 nie należy przecież do dużych samochodów

Kończymy zwalającym z nóg egzemplarzem Alpiny A310 V6








wtorek, 30 maja 2017

OGŁOSZENIE PARAFIALNE


Witam. Z powodów które są już zapewne większości z Was dobrze znane przez jakiś czas nie będę nic publikować na szro. Puszczę może z automatu jakiś wpis, albo dwa, ale generalnie to będę mieć (i już mam) na głowie ważniejsze tematy, potem czeka zasłużony wywczas, wobec czego aktywność na blogu przez jakiś czas będzie zmniejszona. Na wakacje nie planuje zabierać lapa, więc co najwyżej powrzucam jakieś foty na szrociakowego FB. Kierunek wywczasu jest skrajnie południowy w kontekście Europy - czyli Malta. Podejrzewam, że mogę trafić na całkiem sporo fajnych materiałów, także zapewne będzie co oglądać. Żeby nie było tu tak pustawo tu wrzucam zdjęcie dobrej Japońszczyzny z Malty właśnie.



środa, 24 maja 2017

ZAKUPIWSZY: Skoda Favorit & Suzuki Alto




Witam. Dziś "zakupiwszy" w ciekawym wydaniu, bo podwójnym. Stwierdziłem, że nie ma sensu robić osobnych wpisów o tych autach - wrzucę je do jednego wora. Zacznę nietypowo, bo od końca - a konkretnie to od końca tych samochodów. Generalnie zostały zakupione w celu rozwałki w ramach mojego wieczoru kawalerskiego - ma być to takie destruction derby połączone z grillem, popijawą itd. Przed sprzedającymi nie ukrywałem w jakim celu chcemy nabyć te auta i o dziwo ludzie mieli podejście typu - "o zajebista akcja, wolę sprzedać Wam, niż oddać na złom". No i git.



Dobra to może kilka słów o bolidach. Pierwsza w nasze łapki wpadła Skoda Favorit w klasycznym dla tego modelu buraczkowym kolorze - czasami mam wrażenie, że one wszystkie są w takim lakierze. Kupiliśmy ją we Wrocławiu - kilkaset metrów od miejsca, w którym teraz mieszkam. Historia zakupu jest dosyć ciekawa. Jak zapewne pamiętacie jakiś czas temu ogłosiłem na FB, że szukam gruzów do 500 zł z Wrocławia i okolic. W tło posta wrzuciłem zdjęcie Skody Favorit (już sprzedanej), którą kilka dni wcześniej znalazłem na sprzedajemy.pl. Na szczęście zgłosił się do mnie jej poprzedni właściciel i zaoferował przekazanie mojego numeru kolejnemu właścicielowi, który akurat rozważał jej opylenie. No i takim oto sposobem udało się kupić auto, które to było już sprzedane. Favoritka zewnętrznie wyglądała zaskakująco dobrze, bo blacha jest w niej jeszcze niczego sobie, ale ma kilka spraw mechanicznych do ogarnięcia. Rozrząd wydaje takie dźwięki jakby pod maską siedział jakiś diesel, albo coś równie strasznego. Ma wrzucony jakiś inny gaźnik, no i po głębszym wykorzystaniu możliwości jakie oferuje nam pedał przyśpiesznika (ach te dawne nazwy) auto lekko się dławi. Alternator nadaje się już do regeneracji, bo charakteryzuje się nieco za słabym ładowaniem, ale to w zasadzie tyle z wad, bo wypatroszonego wnętrza nie liczę - to w końcu przecież tylko zaleta dla określonej grupy odbiorców.


Zawieszenie jest w porządku, hamulcowie także - a ręczny trzyma jak szatan, co będzie bardzo przydatne. Ma nowy akumulator (już jest na niego chętny). Odczucia? Skoda jest zaskakująco duża we wnętrzu. Siedzi się w niej i prowadzi się ją tak, jakbyśmy siedzieli na krześle, a nie na fotelu z typowego samochodu. Zawias jest stosunkowo wysoki - myślę, że zawstydza wiele nowych kroszołwerów. Bijcie mnie wałem korbowym od Jelcza, ale uważam, że stylistyka Favority wcale nie jest taka zła. Zestawiona z drugim zakupionym przez nas bolidem wydaje się być nawet atrakcyjna.

Podczas mycia trzeba było uważać na otwór pozostały po wycieraczce...

Rocket bunny?







Alto przytuliliśmy po znajomości. Rodzina dziewczyny kumpla z pracy miała do opylenia Alto HA11 z 1997 roku za pińcet. Sprawne, z przeglądem i z OC, więc nie było się co zastanawiać. Fura niezbyt piękna (Favorita wygląda przy Alto dużo lepiej - widać włoską rękę;), ale za to bardzo funkcjonalna - byłem zaskoczony jak dużo miejsca oferuje we wnętrzu. Widać też wielki postęp w stosunku do poprzedniej generacji Alto znanej u nas pod postacią Daewoo Tico. Siedząc w autku pokroju Alto trudno nie oprzeć się myśli, że taka właśnie konstrukcja to czysta funkcja, możliwie najlepsze, najbardziej ekonomiczne wykorzystanie płyty podłogowej jakie tylko jest możliwe. Motur o pojemności niecałego litra ma 55 KM i aż 4 cylindry - napisałem "aż", bo mam ich na pokładzie wincyj niż niektóre nowe Skody Octavie, VW Golfy, czy Fordy Mondeo. Silnik może nie grzeszy pojemnością, ale Japończycy są mistrzami w konstruowaniu wydajnych silników o małej pojemności i tak też jest w tym wypadku. Jest rzecz jasna wysokoobrotowy i pomimo 54 KM naprawdę znakomicie daje sobie radę z napędzaniem tak lekkiej przecież budy. Bardzo fajnie mi się nim jeździ - zwłaszcza, że nie trzeba o niego dbać co daje fajny komfort psychiczny. Wady? Spory luz na przekładni kierowniczej, sprzęgło jest już na wykończeniu, czasami zawiesza się rozrusznik i trzeba kilka razy ponawiać skomplikowaną i złożoną procedurę startową, nie da się go zamknąć od strony kierowcy i to w zasadzie chyba wszystko z rzeczy istotnych, lub średnio-istotnych.

A no i w kloszu siedzi trochę wody - widać to na tym zdjęciu :)
C&G - widać kto serwisował to Auto Alto
W żadnym aucie wcześniej nie widziałem tak śmiesznie zaprojektowanych otworów w feldze

Nawet z tyłu jest sporo miejsca